Wiersze, proza, fotorelacje, prace graficzne i malarskie, które zamieszczam na tym blogu, są moją własnością, zatem uprzejmie proszę o niekopiowanie ich. W przeciwnym
razie dopuszczasz się kradzieży. Dziękuję za okazany szacunek.
Podstawa prawna: Dz.U.z 1994 nr 24, poz. 83,sprostowanie: Dz.U.z 1994 nr 43.

szkicowniki z krawędzi

Fotografika: AACichy czerwiec 2014
rozlana herbata

atak to łatwizna
trudniej grać w obronie


nitki deszczu zaplatane we włosy
opadły bezwiednie szklanką na bruk
nieszczęście w szczęściu
niestłuczona gradowa kula
cała w dłoniach wciąż się mieści
tylko drobiny szkliste na policzku
w herbacie mokną pierścionki
za słodko między odciskami
palców na skórze
rozpłynąłeś się w skośnookich
herbacianych kałużach
mojej operacyjnej bazy snów
deportowany z koronkowych
chichotów z kartoteki zapachów
zakazaną nekromancją z twardego dysku
na oślep nalotem kropel
w nowy rozdział
wpisałam nutami smaków
afrodyzjak
mój

gdy stoisz zbyt blisko
nie dostrzegasz
zaplecionych
kosmyków

deszczu

/9.07.2014/

szkicowniki z krawędzi

fotografika: AACichy czerwiec 2014
ja mam duszę i wiarę 
ty co masz?


gdy nie przestajesz patrzyć nie mogę odejść
gdy most nad maskami dnia łączy pomimo
baobabami obietnic
gdy pragniesz gdy tak bardzo chcesz
że sprawia ból
masz moc niszczącą bomby
wystarczającą by stopić stal
jesteś jak rozżarzona kula ognia
w pierwszej fazie eksplozji fali cieplnej

gdy topiły się dachówki domów i szkło rzeźbiąc zawiłe kształty
biały krzyż ramionami szczytów otworzył niebo w widnokręgu pragnień
endorfina uwolniona światłem wnikała
w pierwszych sekundach zmieniła w popiół kręgosłupy stali
w strefie G zero na pół krzyk niemy
jesteśmy jak atomowe cienie po zetknięciu z kulą ognia
otoczył nas jaskrawy blask zapalił ubranie
dziw że przeżyliśmy...

został po nas chemiczny wzór
pod gruzami ciemno w opuszczonych budowlach
cienie na próżno szukają ciała

jeśli nadejdzie drugi atak fala uderzeniowa
zmiażdży wszystko co na drodze
tylko konstrukcja z miedzi pozostanie nienaruszona
okna rozsypane jak szrapnele pozostawią kilka blizn
gdy skóra odpadnie od kości komórki przestaną się dzielić
napromieniowani falami bezzapachowych cząstek
skomplikowane konstrukcje powiązań po wybuchu
zastygną w bezdechu
rzeką popłyną ciała tylko ręce wyciągniemy sztywno
by ból stawał się znośniejszy

zaklniemy rzeczywistość
poziom lawy w strefie ZERO

tylko bądź

ja mam duszę i wiarę
ty co masz?


2.06.2014 /noc/


EFEKT KOBIECOŚCI to wspólny szyld dla SZTUKI i POEZJI. Wyjątkowe prace warszawskiej artystki MONIKI OLEKSIŃSKIEJ stały się inspiracją do napisania wierszy przez kobiecy trzon GRUPY POETYCKIEJ ORION: Anetę Mlaś, Agnieszkę Kijas, Małgorzatę Annę Bobak, Agatę Atkę Cichy, Sławę Sibiga oraz Joanę Wing. Rezultaty tej ciekawej współpracy będzie można doświadczyć osobiście już 7 czerwca (sobota) o godzinie 20-tej, w Klubie artystycznym BAKAKAJ w Tychach. Klimat wieczoru podkręci koncert gitarowy w wykonaniu Pawła Sawickiego. Po raz kolejny OBRAZ-SŁOWO-DŹWIĘK porwie każdego uczestnika w wyjątkową atmosferę.
ZAPRASZAM
Aneta Mlaś

Szkicowniki ze snów

Już nie Paryż…
foto: AACichy Bochnia 2.05.14


Przepraszam nie wiem, nie jestem tutejsza
Nie jestem tutejsza?


I.
zatrzymałam się przy twym wiecznym śnie
zasypiał świat pomników na horyzoncie
skowronek zaczął ostatni trel
tak ci spokojnie tu
żyć nie umierać

w kolumnach czarnych snu
- dwa znicze na dobranoc

II.
nitki dróg skrzyżowane
dziś wybrałam bezdroże
i przejście na czerwonym świetle
bo zielone nie zapala się samo
powroty z samobójczej krypty
nad którą olcha goła
z trudem rozwija liście
cmentarna brama zatrzaśnięta
ręką staruszki o twarzy matki
- jeszcze nie pora ci tu

III.
zapowiadają deszcz moje miasto jest
jak Paryż
gdy pada najpiękniej pachnie
kwitnącymi kasztanami
depczę po opadłych skrzydłach snu
nie czekając na spotkanie
takiej tęsknoty co rwie
nie odnajduję w wystawach
pod parasolami krzykliwymi
wieczornych namiętności
- nieskomponowana z miejscem

IV.
parawan w Cepelii wciąż czeka
widziałam przez szybę pod arkadami pustymi
na nim wciąż kwitną kaczeńce
tam kryję moją słabość
nim dojrzeje do tęczy w twoim pokoju
koronkowa parasolka u starego jubilera
zamiast obrączek
i w nocnej aptece lek na alergię
- dziś bez łez i kataru

V.
przed biblioteczną witryną
na zbłąkaną tęsknotę odpowiadam
przepraszam nie wiem
nie jestem tutejsza

barwne sukienki na manekinach
wabią zmysły gorliwiej
nie wyruszę w dal z nieznajomym
- mam miejsce za kierownicą
i drogę własną

VI.
song barda ze snu obudził lunatyków
w rozciągniętej pościeli przesypuję
dobro nadzieję obietnice pustosłowie
wspomnienia tęsknotę ziarna soli
na skórze nagiej wsiąkają powoli
gdy zasypia kobieta u twego ramienia
milknę zbieram brudne talerze
składam sen na klawiaturze
- nie ma czego nie było

VII.
jeszcze chwila


lubię ten stan oszalałych treli
wypijam płomień ze świecy
by świtowi nie przeszkadzał wschodzić
w herbacie popiół topię
myję zęby
na dzień dobry przed snem
całuję kryzysowe łóżko
- covery niczym wobec oryginału

Rekapitulacja

wskazówki pędzą na oślep
wybucha biała kula ptaki ucichły
budzą się ściany i drogi
zakopać resztki wypalonej świecy do ziemi
kryształ przemyć zimną wodą
- pod powiekami doświtu jestem

to już nie Paryż…

Bochnia 2.05.14 doświt

szkicowniki ze snów

foto: AACichy 2.05.14 Bochnia
***
ona nie śpi umiera
jeśli odjedziesz już jej nie zobaczysz
nie zapominaj nie żałuj
już nie będziesz chciał z nią rozmawiać
nie chcesz zostać by budować miasto
wolisz budować nowe tory


Jesteś chora?

Nie
ja tylko umieram powoli
kiedy będę za górami odejdę zobaczysz
gdy za wąsko i za ciasno nie da się nic budować
teraz mieszkam tutaj
ty wrócisz gdy skończysz z mych kości
nowe tory kłaść
(nietrwałe pamiętaj mam osteoporozę)
Pan obarczył mnie zbyt dużym poczuciem winy
mój jedyny kościół który karmi duszę
pomiędzy drabinami Hiobowego lamentu
nie zostałam zwabiona odpowiadam za swoje czyny
ktoś powiedział: nie można oddychać przez powieki
świat należy do ludzi pewnych siebie
moje próby posprzątania spełzły na niczym
łatwo rozpraszam się

czasem odbijasz piłkę czasem łapiesz czasem pada deszcz
zastosowanie elektryczności w ciele człowieka
sprawia że soki krążą szybciej i wraca chęć życia

Jestem tylko na chwilę
taki kasztanowy bezdomny niebyty
kilka ciuchów auto sprzęt do tworzenia parę groszy w portfelu
szczoteczka do zębów
nie jestem chora
nie śpię


Bochnia 1,2 maja 2014

szkicowniki ze snów

foto: Miłosz Gierczak http://www.photoblog.pl/przerywnik
będę duchem

wąż po co ma wychodzić skoro ma całe łóżko snu


jest wcześnie śpij 
wciąż nosisz krótkie spodenki i masz obtarte kolana
każde dziecko potrzebuje miejsca gdzie może ukryć swoje tajemnice

jeszcze się nie spakowaliśmy jeszcze nie wiemy którego misia zabrać ze sobą
nie zaszczepiliśmy się przed podróżą

Dlaczego boleje Sitis śpiąca?
tęskni za swoimi dziećmi w sobie
złorzeczy na wysokościach
drabiny snu

zawsze nie będę w tobie
najlepszy środek by nie zarazić się
wśród zarażonych
zamurować
w kamień węgielny
gdy dach nadeptany

obudzę się bardzo daleko
gdy opuścisz łóżko
bez wieku będę
duchem

tak
chcę

26,27.04.2014

szkicowniki ze snów


Foto: Miłosz Gierczak http://www.photoblog.pl/przerywnik

dotyk ma pamięć
przebudzona
nie skoczę ci do gardła
nie jem surowego mięsa
wyrwę tylko wszystkie
słońca utopione w wodopojach
za gęstwiną
tam gdzie dzicz
niespłoszona  pragnieniem
stratowała nagość
bezcielesnego
snu

nie do tkniesz
już

/16.04.2014/ 

szkicowniki ze snów

Fotografika: AACichy Benevent Italy 2013
Śpisz?
myślę że śpię 
gdym książką zabawną
i smutną
w zwojach loków na czarnych koronkach

cynamonowy frykas z kuskus
i Crème brûlée
w alergicznych łzach danie dnia
pod wieżą Eiffla

wiersze napisane nie na czas
zatrzymane w mieszkach traw znieruchomiałych
sądzą że jestem
gdy nie myślę o sobie

„nie wiem co jest gorsze że wiem o twojej miłości
czy to że mnie tak nie pokochałeś”
nie dzwonię by ci poprawić humor
słowem w oknie otwieram oczy

gdy byłam drogą
mogłeś ogłuszyć związać i zabrać ze sobą
niektórzy czytają książki od końca
nigdy nie czytasz po tropach

Śpisz?

myślę że śpisz
gdy nie myślę o sobie
przeciw alergenny
sen nie działa

napięta skóra pod oczami
wyboisty trakt 
mogłeś

/2 kwietnia 2014/


szkicowniki z podróży


Akwarela Jak wskazówki AACichy grudzień 2013
jak wskazówki

Nie tracisz tożsamości
gdy znajdujesz
wyemancypowaną kobietę
dwaj wrogowie odległość i bliskość
mieszanka niekosmopolitycznych wewnętrznych różnic 
na drodze uzależnienia usiąść w ogrodzie i czytać książkę
spać jak dziecko jeszcze jeden raz
na twoich kolanach
skoro nie widać szczegółów mózg
bez porozumienia jak wskazówki odpuszcza logikę
w tarczy strumień informacji 
że do miłości stworzeni  nie do dobra
dobro bonus na być nie  brać czego chcę po prostu

ratując tożsamość prowadzę dialog feministki
z kosmopolitycznym ego
twego pragnienia

nie pozwolę wykończyć  peryferyjnego widzenia 
świata pełnego naszych obrazów
nawet gdy wyemancypujesz się z moich oczu
rzęsą pod powieką 
zostanę

23 grudnia 2013
/4:30 gdy już śpisz/


szkicowniki z podróży

kruki zabijają tylko słabe jednostki 
/najgorsza niegodziwość zawsze zaczyna się od niewinności/ E. Hemingway
depresja to błędne koło
na zostawienie wiadomości wystarcza 10s.
jaka kobieta ma tylko 1. parę butów i 11 minut na miłość?

wiem kruki są groźne to sprawa natury
zabijają słabe jednostki tylko gdy muszą
to instynkt
gdy chcesz bym nie cierpiała
narysuj coś gdy mnie nie będzie
impulsywnie wymierz atak pustosłowiem
gdy skończysz odnajdę spokój będę wolna
cierpienie dobiegnie końca
twoje życie się zmieni ale musisz wybrać
każde danie które wymaga założenia śliniaczka musi być pyszne
gdy objawy postępują nie zostaje za wiele czasu
pozwól opuścić ten świat na moich warunkach
bez zasad nie ma zabawy
nie rozszarpuj pragnień na części składowe
mam trzy różne życia
czy jestem ładna
fizycznie czy tylko komplementarnie
to nie zabójstwo to interwencja w areszt domowy
(polega na tym że siedzisz w domu)
psychotyczny epizod języka na ostrzu
duszy i ciała

obojętność zmienia postrzeganie
coś jest nie tak ze światem
gdy liczby odkrywają okrutną prawdę
podświadomość daje znać kim jesteś
harmonia – błędne koło
depresja – jedna para butów
miłość – 11 minut krótkiej wiadomości sms

Czy można żyć bez pępka?
gdy znika to jakbym się nie narodziła
masz ze mnie to co najlepsze
tyle razy szukałam w tobie tego
ale nie mogę wciąż znaleźć

/26,27.01.14/
-----------------------------------------------------------
27.01.2014 Watykan: mewa i wrona zaatakowały gołębie pokoju wypuszczone przez papieża Franciszka

szkicowniki z podróży

oblivio accedens
foto: ze zbiorów własnych Egipt. 2008 AA.Cichy
czy to sen
czy umarłam
czy popadłam w śpiączkę
lubię się zanurzyć w równoległym świecie
świat jest prawdziwy a tylko ja jestem kim innym 

czuję się jakbym weszła do cudzego domu
zawsze miałam obsesję na punkcie zakonnic dlatego grałam Kopciuszka
napisać scenariusz i nie wiedzieć co z tego wyjdzie zrzucić z klifów głównego bohatera
gdy życie jest pełne zabawnych momentów czuć tylko klimat to za mało
tak skupiam się na scenariuszu że jestem jak jedna z postaci 

jestem obserwatorem siebie samej
marionetki urwały się ze sznurków i zaczęły mówić nie swoim tekstem
im ja mam gorzej tym one lepiej wszystko w imię dobrej historii
przejrzystość dla ślepców tylko brakiem wiedzy nie moralności
chroniczny bezsen wrażenia z celi na ostatnim piętrze w wyzwolonym więzieniu

gdy liczby odkrywają okrutną prawdę zbliża się zapomnienie

oblivio accedens
/20,26.01.14/


szkicowniki z podróży

tonący nie toną w ciszy

boimy się ludzi i potworów
a czasami samych siebie

jednak najbardziej winniśmy się bać
obojętności tych których kochamy

gdy strach cię paraliżuje ona wyczuwa
nigdy nie staniecie się jednością
gdy nie będziesz jak fala która nadchodzi
i odchodzi by wrócić
ty wolnomyśliciel hazardzista
który złapał odpowiednią chwilę masz dwa wyjścia
wejść pod łóżko albo rozczesać jej włosy
nie poznasz poziomu hormonów
z autopsji zrobionej w kostnicy
omal nie doprowadziłeś do bankructwa
działu informacji bezpośredniej
szczęśliwy przypadek dopóki słońce wysoko
łączą was jeszcze satelity które nawalają
modemy na niemym łączu tęsknot
aby zmienić komórkę na inną wystarczy zmienić kod
by nie dostrzec krwi na banknotach
trzeba tylko związać luźne końce szalika
i zatrzasnąć drzwi pustych rąk
jest naiwna ale mogłeś trafić gorzej
anioły nie zabijają są zawsze gotowe
na samobójczą śmierć gdy harmonii
brak dźwięku

ochroniarz bardzo ekscytujące ale nużące zajęcie
prasa dokopie się brudów i stracisz wszystko
rozpadnie się fuzja dojrzałości z wolnością
miłość nie jest wiarygodnym świadkiem
eksperymentu na ludziach
skoro powiedziałeś jej powiesz każdej
wykorzystać nabić w butelkę ciężarem bełkotu
bo lojalność tylko przyjaciół zaleta
a ty jesteś tylko człowiekiem
kocham to jak machanie chusteczką
gdy drżenie szyn po EIC

gdy bohaterem chcesz zostać
przełam tabu w wyzwolonym więzieniu
w celi na ostatnim piętrze
gdy przemawia przez nią moralny relatywizm
wybierz liczbę powiedz ile chcesz za to by spojrzała w inną stronę
 

tylko rekiny nie chorują z miłości
nikt nie wie jak długo żyją
/7,26.01.14/

szkicowniki z podróży


jak Kisiel noszę kasztan w kieszeni…

gdym niekompletnie obiektywną rzeczywistością
najgłębiej popatrz w kadr

przez siebie nie bardziej z grubsza
lecz przez mapy konfiguracji znaczeń
w sferze chęci nie marzeń

oficjalnie nikomu się nie spodobać
nie znaczy nie żyć
wrócić do prostych pytań
podobieństwa życzeń niespełnień
gdy ból jest bólem złość złością
tęsknota tęsknotą
dwuznaczne charaktery
bezsenne umysły i oddzielone dusze
kondominium kochać nienawidzić

gdy za każdym oknem jest jakiś człowiek
gdy ludzie mówią już innym językiem
czego naprawdę chcesz nigdy nie będziesz miał

jak Kisiel noszę kasztan w kieszeni pierwszy znaleziony pod stopą
co roku z ważnych przyczyn zmieniam przedmiot zainteresowań
z praktycznego materialisty w głębokiego humanistę
smakuję życiem w twoim kadrze
(surrealistyczna opowiastka sprzeczności)

gdy ani nie wiesz kim jesteś ani nie wiesz czego chcę
gdy kręcisz znów film bo dość milczenia
dotykalne i widzialne zamkniętymi powiekami
zobaczyć przez siebie gdy chcesz zostać w grze
nie umiesz

dźwięki ukryte uczucia odwrócone na wspak
wyrwane obrazy
malarza nieskończonych uśmiechów


/24,25.01.2014/
Kisiel i „Głowa do wycierania” DL

szkicowniki z podróży

twój narkotyk

ludzie modlą się bo nie chcą popaść w zapomnienie

 

ten świat i ci ludzie to twój narkotyk
zapomniałaś kim jesteś żyjesz fikcją
nie pamiętasz skąd pochodzisz
ludzkie słowa nie wystarczą ani ludzkie myśli
możesz zniszczyć świat jedną myślą ale nie rób tego
musisz się odciąć ale nie zmuszą cię do powrotu
nie musisz się tłumaczyć pozbywać pokoju na świeżym powietrzu
dopóki nie dowiesz się kto cię spalił jesteś uziemiona
tuszowaniem wzroku nie wyostrzysz gatunku nie cofniesz
poczułaś się jak kobieta zdradzę ci sekret
nie jesteś nią po ostatnim linieniu
surrealistyczne doświadczenie
wielowymiarowa istota wielu wcieleń
możesz jedną myślą przełączyć zasilanie
jak nimfa z gatunku goliata przeobrazić się
z rozwiniętym przedpleczem rozłożyć skrzydła
rozpocząć samotny żywot
w walce o przetrwanie spryt liczy się tak jak mięśnie
a w owadach tyle poezji

ludzie nie załapią świat jest pełen idiotów
już powoli zbliża się święto kwitnienia wiśni
na które zaproszą cię do Japonii
lub na wódkę gdy nie zostaniesz kobietą roku
i zgubisz szkła progresywne nie myląc tropiciela
jeśli marzysz we śnie to na jawie nie masz nic
tylko miłość nieprzeciętna
gdy głupiec siebie oszukiwać nie potrafi długo

/21,23.01.14/

szkicowniki z podróży

Bunratty Hrabstwo Shanon Irlandia
foto: AACichy
szukasz jak Gauguin… 

budując niszczymy kreując odzieramy
codzienne przewidywalne

ciężko jak zbrojne oddziały wojsk
lub lekko jak Gauguin…


drogi do czegoś prostego uwznioślającego
szukasz jak Gauguin
(taki Obiekt z niezbyt pożądanymi cechami)
jak wojownik po bitwach wielu
kreujesz wymuszone oblicze świata
w barwach moich źrenic
niebieski balonik na nitce w dłoni
wędrówka bezgrzeszna fotokod snu
promieniście w każdy por skóry
bezdotykowe konwulsje rozkoszy

Zadajesz pytania tak od serca
czy dlatego że tak wypada?

jestem odpowiedzią u twej szyi
i nie kręć to nie ten obraz
zatańczmy taniec smoka i lwa
bo czas zatoczył krąg
na szczęście i ochronę
zamieńmy na kwiat wiśni
świerkowe igły fajerwerki ogni
ładnie rysuję nie mam dużego wyroku
akt apostazji nie wchodzi w grę
czarna lista moich życzeń
rachunek on-line

jeśli chcesz złowić ćmę
graj według moich zasad
atmosfera nas nie chroni
gdy skradną prąd w środku nocy
po schodach w dół przy świecach
gdy wchodzisz na mój teren na własne życzenie
bądź ostrożny
misjonarze nie mieli szans
obdarty z kory kręgosłup
ciśnienie 90/60
w tętnicach moich
parafina twoich pragnień

nie można pokonać wojowników z przeszłości
oni odeszli jednak nigdy nie umilkną ich głosy

/2.- 19.01.2014/



szkicowniki z podróży

gdy wypadam lepiej w marzeniach

potrafię rozebrać i ubrać twe myśli
z zamkniętymi oczami
naturą rządzącą ciałem wypełniam przestrzeń

zakręciłam loki by odtworzyć kształt palców
w literze V
nie wierzę w przeznaczenie wierzę
w taneczny trans
który niesie między drzewami niezasiedziały księżyc
nie powiem ci jakie to uczucie patrzyć na siebie w lustrze
być podziwianą piękną
bo okropne zostawić kobietę w pewnym wieku
sam na sam z myślami
rodzice nie ranią swoich dzieci celowo
mężczyźni kobiet gdy wina braknie

gdy wypadam lepiej w marzeniach
wykorzystam w książce
twoje ego bo młodsza nie będę
nie oczekuję idealnych równań
pragnąć tak by zaćmić umysł
kochać choć jestem niewidzialna
bo piękna
być pierwszym dzieckiem ubranym w twoje ramiona
podwójna gra gdy wierność teorii liczb bliźniaczych
decydującym starciem
uderzeniem gdy nie jesteś pewien czy jesteś pewien
że z zamkniętymi oczami
desperatka z wizerunkiem w grze
unikam spisku pod osłoną nocy

z przybranym nazwiskiem posłużę się podstępem
skrzydeł ćmy rozpostartymi przywrócę słońce na dłużej
nieważne czy skorzystasz nie musisz się zmieniać
nic nie tracisz powód do radości gdyś sobą
cięcie wystarczy by rozebrać i ubrać
miarką niezwykłości alfabetem Morsea
moje myśli

bo na mnie zawsze można liczyć
oferta nigdy nie wygasa na tę jedną noc
kolacja traci swój urok gdy brak chaosu
z zamkniętymi oczami odkręcić loki na literze
pozwolę gdy
„nie spowszednieję jak chleb
co zbyt długo leżał na półce”

19.01.2014

szkicowniki z podróży

foto:AACichy Pompeje sierpień 2013
dopełnij...

wiem że nie zrobisz krzywdy
zatapianie czy spalanie

ekscytacja kuracja korzenna
bez lekarstw przeciwbólowych
dopełnij marzeń terapią psychologiczną
masaż który wykracza poza sferę fizyczną
żal mieszany ze śliną ma moc wypalania bólu

rozciągnąć mięśnie na oleju z węża
mrowienie odrętwienie coś co wnika w ciało pod skórę
prastara medycyna być niezależną gdy otwierasz mnie
strzykawką w szyję przemycając szept
nie czuć bólu bez lekarstwa zadanie ponad miarę
lecz gdy ruszam to idź za mną
zbuduj schron używając jednej ręki
kokon chroniący przed mgłą i deszczem

wiara daje pewność duszna atmosfera
zwiększa różnorodność instalacji
w zapowietrzonych oddechem płucach

wykorzystać szanse i z rewitalizować wspomnienia
żyć palmą pierwszeństwa na planecie którą nam dano
drobinami pyłu z Kwadrantu Ściennego
dopiero gdy wracasz ten dom staje się domem
gdy idę spać ty rób co chcesz
w układzie słonecznym można żyć bez siebie trudniej
bo nie żyć jakbym chciała to umrzeć po swojemu

nie rób nic co nasili lęk
w chwili wędrówki cząstek wymarłej planetoidy
popielniczką szkatułką świecznikiem
zabić można

paranoicy
jeśli będziemy czekać na smak zwycięstwa
w końcu będzie za późno
dziewczęcy rumieniec też się pali
w umierającej kobiecie

gdy siła w Kosmosie wszystko
słowo
tylko

3.01.2014

szkicowniki z podróży

jestem jak arktyczne pustkowie
nic mi nie jest to tylko odwodnienie

zaczynam wyścig z czasem
to miejsce jest jak zamknięte skrzyżowanie
dalej pojechać nie można tutaj wszystko się kończy
jak młode nieświszczuki przystosowaliśmy się do panujących warunków
ostatnie okrążenie zostawić wszystko i skupić na wygranej
nawiedzonym uśmiechem
ominąć przeszkody by bez kolizji zwyciężyć na mecie
prosta pracowita kobieta szorująca wasze podłogi
z garbem na grzbiecie
bo zniesławieniem może być używanie czerwonej szminki
i wykwintnych perfum

wydrążona pustka wysilonego śmiechu narastającej niecierpliwości
pocztówka dźwiękowa od ciebie
obiekt z bieguna filozoficznej bajki

nie jestem nieszczęśliwa bo można ściągnąć fatum
jestem obiektem jeśli chodzi o literę
bliska bezpośredniej obserwacji
lub tuż po niej
katalizator nicości

w podróży

31.12.2013

pamiętam krzyk w mojej głowie

słowa rozpływają się w ustach jak marynowany grzyb
ludzie popełniają samobójstwo ze szczęścia
a ja kocham się w tobie niedorzecznie
stworzona z wyobraźni romantycznego dróżnika
w szybie przebłysku zatrzymanego wagonu świadomości
bo w pięknie można się zakochać nawet gdy boisz się  jak cię dotykam
uwierz staram się nie zmieniać zdania to ono mnie zmienia
bez ubezpieczenia  ze zwyrodnieniowym bólem szyi
zgadzam się na wizerunek zbudowany na prawdzie
innej rzeczywistości
za rampą słonecznych okularów dziadka
liniami kolejowymi na dłoni 
w kumulacji abstrakcji tylko krzykiem jestem
w twojej głowie
28.12.2013