nie jesteś ni czym ni kim
jesteś pięciolinią
na mapie srebrnych talerzy
zestawu codzienności
czasami gubią klucz
ci z którymi skomponowany
w rytmie doskonałym jesteś
gdy kropla rozedrga milczenie
wracają
nie płaczą drżą ciszą w kącikach twych ust
nie pytaj kto załka po tobie
gdy śmiertelność zamknie oczy
łzy obojętne
dzisiaj twoja łza malowana i deszcz po dachu
kroplami na pięciolinii gra
wybacz gdy poruszam talerze
zapomnianym tchnieniem
kroplami na pięciolinii gra
wybacz gdy poruszam talerze
zapomnianym tchnieniem
chociaż uciekam zawsze bliżej jestem
nawet gdy wątpisz w trwałość pajęczej nici
tkwię kroplą na jej końcu
deszczem powracam
znów równolegle do ciebie
wibrującą kakofonią
wind chimes
dopóki nie wyschnę na twym policzku
znów przyłapana na niespełnionych
pożegnaniach
świadczę kategorycznie
żeś wszystkim...
póki wsiąkam w twą skórę
ja jesienna
drżący całun na ramie werbla
20 września 2013nawet gdy wątpisz w trwałość pajęczej nici
tkwię kroplą na jej końcu
deszczem powracam
znów równolegle do ciebie
wibrującą kakofonią
wind chimes
dopóki nie wyschnę na twym policzku
znów przyłapana na niespełnionych
pożegnaniach
świadczę kategorycznie
żeś wszystkim...
póki wsiąkam w twą skórę
ja jesienna
drżący całun na ramie werbla

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz