Wiersze, proza, fotorelacje, prace graficzne i malarskie, które zamieszczam na tym blogu, są moją własnością, zatem uprzejmie proszę o niekopiowanie ich. W przeciwnym
razie dopuszczasz się kradzieży. Dziękuję za okazany szacunek.
Podstawa prawna: Dz.U.z 1994 nr 24, poz. 83,sprostowanie: Dz.U.z 1994 nr 43.

Szkicowniki ze snów

Już nie Paryż…
foto: AACichy Bochnia 2.05.14


Przepraszam nie wiem, nie jestem tutejsza
Nie jestem tutejsza?


I.
zatrzymałam się przy twym wiecznym śnie
zasypiał świat pomników na horyzoncie
skowronek zaczął ostatni trel
tak ci spokojnie tu
żyć nie umierać

w kolumnach czarnych snu
- dwa znicze na dobranoc

II.
nitki dróg skrzyżowane
dziś wybrałam bezdroże
i przejście na czerwonym świetle
bo zielone nie zapala się samo
powroty z samobójczej krypty
nad którą olcha goła
z trudem rozwija liście
cmentarna brama zatrzaśnięta
ręką staruszki o twarzy matki
- jeszcze nie pora ci tu

III.
zapowiadają deszcz moje miasto jest
jak Paryż
gdy pada najpiękniej pachnie
kwitnącymi kasztanami
depczę po opadłych skrzydłach snu
nie czekając na spotkanie
takiej tęsknoty co rwie
nie odnajduję w wystawach
pod parasolami krzykliwymi
wieczornych namiętności
- nieskomponowana z miejscem

IV.
parawan w Cepelii wciąż czeka
widziałam przez szybę pod arkadami pustymi
na nim wciąż kwitną kaczeńce
tam kryję moją słabość
nim dojrzeje do tęczy w twoim pokoju
koronkowa parasolka u starego jubilera
zamiast obrączek
i w nocnej aptece lek na alergię
- dziś bez łez i kataru

V.
przed biblioteczną witryną
na zbłąkaną tęsknotę odpowiadam
przepraszam nie wiem
nie jestem tutejsza

barwne sukienki na manekinach
wabią zmysły gorliwiej
nie wyruszę w dal z nieznajomym
- mam miejsce za kierownicą
i drogę własną

VI.
song barda ze snu obudził lunatyków
w rozciągniętej pościeli przesypuję
dobro nadzieję obietnice pustosłowie
wspomnienia tęsknotę ziarna soli
na skórze nagiej wsiąkają powoli
gdy zasypia kobieta u twego ramienia
milknę zbieram brudne talerze
składam sen na klawiaturze
- nie ma czego nie było

VII.
jeszcze chwila


lubię ten stan oszalałych treli
wypijam płomień ze świecy
by świtowi nie przeszkadzał wschodzić
w herbacie popiół topię
myję zęby
na dzień dobry przed snem
całuję kryzysowe łóżko
- covery niczym wobec oryginału

Rekapitulacja

wskazówki pędzą na oślep
wybucha biała kula ptaki ucichły
budzą się ściany i drogi
zakopać resztki wypalonej świecy do ziemi
kryształ przemyć zimną wodą
- pod powiekami doświtu jestem

to już nie Paryż…

Bochnia 2.05.14 doświt

1 komentarz: